Na rok przed ślubem … no może na półtora roku przed naszą uroczystością, w każdym razie długo przed po raz pierwszy temat obił mi się o uszy. Pamiętam rozmowę teściowej …. Yyyy … wtedy jeszcze przyszłej teściowej … z moją żoną, też na tamtym etapie przyszłą. Jest kilka firm dekoracyjnych na Śląsku, którymi warto się zainteresować. „Jutro dzwonimy do Katowic, Rybnika, Sosnowca i Tychów” – usłyszałem wtedy. I właśnie wtedy temat mi się wydawał bardzo błahy. Pomyślałem kilka bukiecików i sprawa będzie załatwiona może uda się zamknąć w kwocie 300 zł.

       Niestety ta sama pora dnia następnego przyniosła spore rozczarowanie, okazało się bowiem że w najlepszym układzie może całość kosztować 2 tysiące ;-o . Bo przecież trzeba nie tylko udekorować kościół i alejkę ślubną, co będzie na stołach na sali weselnej? Nasz lokal weselny co prawda oferował skromną dekorację, ale po zobaczeniu tej skromnej dekoracji, mam wrażenie że łącznie była ona warta 30zł! Sam przyznaję bez bicia – większej tandety plastikowej, cmentarnej nie widziałem. Z owych bukietów aż kipiał plastik! Wszystko było sztuczne, noo może poza żywą lub jak kto woli żywotną fantazją owego „dekoratora ślubnego”. Na tym etapie, sam wiedziałem, że nasz ślub tak wyglądać po prostu nie może. Niech to będą skromne bukiety, ale z kwiatów „żywych”, moja sugestia spotkała się z wielka aprobatą i nabiciem kilku dodatkowych punktów u przyszłej teściowej. Poleciało kilka komplementów i od razu w samochodzie atmosfera się poprawiła. Cały czas miałem jednak w głowie oddźwięk kwoty 4000 złotych za dekorację ślubną! Trochę mnie to przerażało, ale z drugiej strony przecież raz w życiu się bierze się ślub, pomyślałem. W końcu udało się gdzieś, sam nie wiem gdzie i jak znaleźć firmę, która dekoracje ślubne wynajmowała. Bo przecież zakup dywanu białego długości 30 metrów to koszt nawet 1800 złotych, a co ze stojakami do ławek, lampionami itp. Itd. To wszystko mogło kosztować fortunę! Dlatego od razu zaklepaliśmy termin wynajmu owych dekoracji ślubnych – firma miała siedzibę w Rybniku. Pojechaliśmy więc na wstępne spotkanie. Na miejscu moja żona wpadła w furię, dosłownie wszystko chciała wypożyczyć! … (C.d.n)