Muzyka na weselu – przyadek z Gliwic

Posted · 3 komentarze

Podczas organizacji przyjęcia weselnego staramy się za wszelką cenę przemyśleć wszystkie możliwe warianty związane z problematyką naszego wesela. Są jednak sprawy, które nawet nie przychodzą nam do głowy do momentu kiedy się nie zdarzą. Historia, którą Wam dziś przedstawię wydarzyła się naprawdę w jednym z lokali weselnych w Gliwicach. Osobiście byłem na tym weselu gościem i generalnie powinienem się dobrze bawić, tymaczasem zdarzyło się coś bardzo nieprzewidzianego. Oczywiście na wypadek tej wpadki nikt nie byl przygotowany. Najbardziej zainteresowała mnie kwestia muzyki i zespołu weselnego.

Cała uroczystość właśnie się rozkręcała, na zegarach była właśnie godzina 23.00, to tak jak przed momentem kiedy wybija północ podczas nocy sylwestrowej, większość gości z niecierpliwością czeka na północ. Wiadomo co odbywa się o tej godzinie i wiadomo że to tak zwane weselne szczytowanie. Tymczasem nagle … gaśnie światło, przestaje grać muzyka, pozostaje tylko gwar gości weselnych … okazuje się, że nie ma prądu. W tej całej ciemności różne myśli przychodzą mi do głowy, nagle pojawia się światło. Goście są szczęśliwi, para młoda jeszcze bardziej, bo to oznacza że jest prąd i będzie ciąg dalszy szalonej weselnej imprezy. Tymczasem bardzo szybko okazuje się, że prąd jest, ale z generatorów restauracji i nie można nic więcej podpiąć pod owy generator, gdyż dostosowany jest tylko do obsługi kuchni i minimalnego oświetlenia lokalu. Rozpoczyna się przerzucanie winy. Zespół weselny na właściciela sali weselnej, i na odwrót. Robi się tak zwany kwas, a młodzi przecież za 45 mintu mają oczepiny!!! Zespół weselny swój generator prądu miał, ale podobno sie zepsuł, właściciel tłumaczy, że w umowie nie ma zapisu iż musi zagwarantować podczas wesela awaryjny prąd dla zespołu weselnego. Goście się rozchodzą, a prądu nadal nie ma. Po telefonie do dostawcy okazuje się że jest mega awaria i prądu nie bedzie jeszcze przez 2-3 godziny! Zastanawiam sie jak wyglądał i czy w ogóle był zapis w umowie z zespołem co w takiej sytuacji. Nie bawimy się w sumie do 00.50, gdy nagle jeden z naszych gości podchodzi do zespołu  i coś szepta wokaliście do ucha. Po 5 minutach gość z harmonią podchodzi do stołu i zaczyna grać. Ten instrument przecież nie potrzebuje prądu !!! Po 15 minutach bawimy się przednie wszyscy na parkiecie!! Około 03:00 powrócił prąd, ale goście i tak tęsknili za zabawą bez prądu.

Trochę przewrotnie powiem – takie wesele też mialo swój klimat. Warto jednak wziąć taką sytuacje pod uwagę! Przeczytajmy dokładnie umowę z zespołem i lokalem zanim podpiszemy!

3 Responses to "Muzyka na weselu – przyadek z Gliwic"
  1. Aneta napisał(a):

    Szczerze mówiąc nie zastanawiałam sie nad tym co jesli prądu zabraknie, ale faktycznie gdy zapytałam na sali weselnej, w której mamy mieć wesele, to odpowiedzieli, że oni nie ponoszą za to odpowiedzialności. Ich agregat utrzyma jedynie kuchnię i podstawowe oświetlenie. Zespół też się wykręcił. Jak tylko jakoś temat rozwiążemy, damy znać!

  2. Miss_78 napisał(a):

    To jest tak jak z umowa z bankiem, zanim się podpisze cokolwiek trzeba to 20 razy przeanalizować. Wbrew pozorom problemów z umowami może być więcej. Co jeśli na przykład podczas wesela zepsuje się klimatyzacja? Co jeśli nasz samochód retro w drodze do kościoła odmówi posłuszeństwa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.