Pan młody prowadzi samochód weselny – Rybnik

Posted · Add Comment

     Kolejny ślub i kolejna niespodzianka – tym razem Pan Młody prowadzący samochód weselny – przypadek z Rybnika. Jakież było moje zaskoczenie, gdy pod kościół podjechał ciemno-szary kabriolet, a za kółkiem siedział Pan Młody. Dziś najczęściej do ślubu młodzi podróżują opasłą limuzyną z szoferem we fraku – pomyślałem. Z drugiej jednak strony takie rozwiązanie ma również swoje plusy, czy jednak dodatnie plusy nie przysłonią tych ujemnych?

 auto_weselne-Rybnik    Trochę myślałem nad tym rozwiązaniem, gdyż przyznacie, że nie jest to typowe rozwiązanie. Postanowiłem porozmawiać ze znajomymi i gośćmi weselnymi co oni na to? Okazało się, że samochód weselny nie jest własnością Pana Młodego, a bogatego wujka z Katowic. Trzeba tutaj zaznaczyć iż nie każdy posiada w rodzinie kogoś kto może pochwalić się takim pojazdem w swoim garażu. Moja uwagę jednak zwróciły słowa Panny Młodej – dzięki temu, że kabriolet posiada szerokie drzwi, dużo łatwiej wejść i wyjść z niego nawet w „bogatej” sukni ślubnej. Faktycznie, gdy porównać tylne drzwi w limuzynie z tymi z kabrioleta, to ni e ma praktycznie porównania. Trzeba jednak pamiętać, że obok naszego pojazdu nie może być zaparkowany inny pojazd, gdyż nasze drzwi się po prostu nie otworzą. Natomiast ciekawe spostrzeżenie wysunął Pan Młody:

 „Od początku było to moje marzenie, od początku zabiegałem o pozwolenie wujka, by tym luksusowym kabrioletem pojechać do ślubu. Miałem jednak pewną zagwozdkę. Wiedziałem, że moja Ania jest liberalna jeśli chodzi o zwyczaje ślubne, jednakże zastanawiałem się nad tym czy nie będzie miała pretensji dotyczących innego niż w zwyczaju podróżowania do kościoła i na salę weselną, przecież wszyscy jadą limuzyną, na tylnym siedzeniu …. „

 Ze swojej strony dorzucę: Pan Młody prowadzący samochód powinien być też mocno wyluzowany jeśli chodzi o kwestię ślubu w kościele i wesela na sali, gdyż spore zdenerwowanie jakie towarzyszy nam podczas ślubu może powodować rozdrażnienie oraz brak skupienia za kółkiem, nie wchodzi też w grę picie „jednego małego” przy każdej sąsiedzkiej bramce 😉  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.