Temat trudny bo przecież nie od dziś wiadomo, że nikt się tak nie zna na samochodach jak faceci, ale z drugiej strony przecież, nikt się tak nie zna na samochodach ślubnych jak kobiety. Dlatego wybór naszego ślubnego pojazdu odbywał się między Rybnikiem, Katowicami, Cieszynem i Raciborzem. Wszystko w myśl zasady, każde auto przed wyborem tego jedynego, właściwego trzeba dotknąć, a najlepiej się nim przejechać. Bo przecież moją ukochana do końca nie wiedziała czy ma to być limuzyna, retro, suv, czy może jeep? Żeby wybrać właściwy pojazd, naszym samochodem pokonaliśmy w sumie prawie 1000 kilometrów, kursując między wspomnianymi wyżej miejscowościami.

auto_do_slubu-slask

 – Zacznijmy od samochodu RETRO – od kilku lat się zastanawiam, dlaczego w nowoczesnych technologiach króluje nowość, a podczas uroczystości ślubnej, im bardziej retro, tym lepiej! Kiedyś podczas obsługiwania uroczystości ślubnej, natknąłem się na samochód, zdaje się że sprzed I wojny światowej. Nie było tu mowy o pompowanych kołach, całość poruszała się na gumowych obręczach, koło kierownicy było w całości metalowe i w całości pomalowane farbą. Samochód zapalało się korbą. Pan, z którym rozmawiałem, właściciel owego pojazdu, rozruchem zajmować się zaczął już na 30 minut przed końcem mszy, bo „trochę to trwa”. I tu pytanie czy to bardziej chodzi o splendor, czy może o wygodną podróż do ślubu? Czasem nie mogę tego zrozumieć.

 – Limuzyna ślubna – moim skromnym zdaniem najlepsze rozwiązanie. I mowa tutaj o tradycyjnym samochodzie, z kanapą z tyłu – najlepiej amerykańskim. Nie mam tutaj na mysli 19 metrowego Lincolna itp. Itd. Tradycyjny samochód, koniecznie w kolorze białym, może być perła.

 

Kurcze, jest sobota, a ja nadal przy kompie … obiecuję, że do tematu wrócę 😉